Lubię opowiadać obrazami...
Z Maciejem Mazurem, artystą grafikiem i autorem komiksów z Przecławia, rozmawia Edward Guziakiewicz
— Kiedy chodziłeś do szkoły podstawowej, święcie sądziłeś, że zostaniesz artystą malarzem. Tak też uważała Twoja rodzina!
— Tak przypuszczałem, robiąc ogromną ilość rysunków i kopiując wielkich mistrzów, jak Jan Matejko. Jednak gdzieś w ósmej klasie odkryłem komiks. Ta nowa dla mnie wówczas metoda swoistej narracji rysunkowej dość szybko mnie wciągnęła. Zacząłem tworzyć komiksy. Obecnie, po latach pracy twórczej, nie mam już wątpliwości, że właściwie wybrałem. Jak dziś to widzę, nawet moje najwcześniejsze rysunki z podstawówki w jakiś sposób wyrażały ukryty pociąg do narracji. Gdy podejmowałem nowy temat, nie omieszkałem odnosić go do pewnej fabuły.
— Po szkole podstawowej, którą ukończyłeś w Przecławiu w 1985 roku, trafiłeś do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Rzeszowie.
— Dzisiaj ten okres w życiu uznaję za mało istotny z punktu widzenia mojej drogi artystycznej. Sympatyczny, ale niewiele znaczący. Miałem nadzieję, że właśnie w tej szkole opanuję warsztat komiksowy, ale się zawiodłem. Kształcenie artystyczne w naszym kraju wyglądało inaczej niż to sobie wyobrażałem. Poznałem wszakże szereg technik, które mi się przydały. Poza tym dzięki rzeszowskiemu liceum nawiązałem kilka przyjaźni.
— Pierwszy rysunek satyryczny zamieściłeś w prasie w 1988 roku?
— Znalazł się w jednym z ogólnopolskich periodyków, dokładniej mówiąc w "Odrodzeniu". Od tamtej pory, według moich szacunkowych obliczeń, udało mi się zamieścić na łamach różnych pism około trzech tysięcy rysunków satyrycznych. Trudno mi wyliczyć wszystkie tytuły dzienników i czasopism, tych było około trzydziestu czy czterdziestu, ale niektóre mocniej utkwiły mi w pamięci. Wspomnieć więc wypada o "Szpilkach", "Kurierze Polskim", "Żołnierzu Polskim", "Sztandarze Młodych", "Nowinach", "Korso", "Głosie Załogi", a potem "Głosie Mieleckim", "Super Nowościach", "Super Expressie", "Tygodniku Bełchatowskim" czy "Głosie Wielkopolskim", nie mówiąc o różnych magazynach satyrycznych. Obecnie rysunki satyryczne zamieszczam głównie w "Super Expressie", "Gilotynie" i "Dobrym Humorze".
— Ta forma artystyczna nie stanowi jednak głównej domeny twojej aktywności twórczej. Komiks jest dla Ciebie ważniejszy.
— Mimo tego, iż słyszę lub czytam czasami o sobie, że jestem dobrym autorem komiksów, sam nie uważam, bym osiągnął już taki poziom profesjonalizmu, który by mi do końca odpowiadał. Po piętnastu latach pracy nad warsztatem twórczym zawsze pozostaje coś, co jest jeszcze wyzwaniem. Zastanawiam się czasami, dlaczego dalej robię komiksy. Myślę, że dlatego, że lubię to zajęcie. Lubię opowiadać obrazami. A jednocześnie wciąż poszukiwać. To szukanie jest chyba najbardziej intrygujące i podniecające — i ono zapewne jest głównym motorem mojej twórczości...
— Wyrazem uznania dla Ciebie są publikacje komiksowe.
— Pierwszy mój komiks ukazał się w 1991 roku w "Świecie Młodych", notabene do scenariusza mojego przyjaciela, Jarosława Jarosza, który właśnie w podstawówce zaraził mnie komiksem. Niestety, Jarek zginął w wypadku w grudniu 1990 roku i nie doczekał wspólnego debiutu. Tu wspomnę, że w 1991 roku poznałem Wojciecha Birka, krytyka, rysownika, scenarzystę i teoretyka komiksu — i on jakby przejął pałeczkę po Jarku. Ale wracając do tematu... Po tym w "Świecie Młodych" drugim moim komiksem był "Haianord", który został nagrodzony — także w 1991 roku — w konkursie magazynu "Awantura". Niestety, krótki żywot tego pisma sprawił, że nagrodzone dziełko nie doczekało się druku.
— Przyszły następne!
— Bądźmy szczerzy, po kilku latach przerwy. Oczywiście, cały czas pojawiały się w prasie moje rysunki satyryczne. W 1995 roku byłem na konwencie twórców komiksu w Łodzi, gdzie przyjąłem nagrodę za pracę konkursową. Wspomnę, że tam nawiązałem kontakt z "Czasem Komiksu", antologią, w której zamieściłem potem trzy prace do scenariusza Wojtka Birka. Dzięki rozmowom w czasie konwentu podjąłem również współpracę z magazynem "Fenix", która zaowocowała ukazaniem się na jego łamach około setki moich ilustracji, nie licząc kilku projektów okładek do tego pisma. Zacząłem ponadto zamieszczać komiksy w magazynie "AQQ".
— Jakiś czas pracowałeś w Oficynie Wydawniczej "Press-Media" w Rzeszowie.
— Byłem tam zatrudniony jako grafik w latach 1993 — 1998. Wykonywałem rysunki do zeszytów z krzyżówkami, projekty okładek i zajmowałem się opracowaniem graficznym pism. Od 1998 roku jestem już wszakże wolnym strzelcem.
— W 1999 roku nawiązałeś współpracę ze szwedzką firmą "Bulls Press"?
— Ta firma zajmuje się dystrybucją pasków komiksowych. Podpisałem z nią umowę na dwa lata, a w jej ramach dostarczyłem jej serię komiksową, zatytułowaną "Rechot". Serię tę można było oglądać na łamach "Rzeczypospolitej", "Gazety Wyborczej", "Super Nowości", "Świata Komiksu", a tu, w Mielcu, na łamach "Korso". Obecnie przymierzają się do jej publikacji Szwedzi i Finowie.
— Tworzysz również dla dzieci.
— W "Super Nowościach" pojawia się raz w tygodniu wkładka dla dzieci, zatytułowana "Super Komiks", w której z Wojciechem Birkiem zamieszczamy nasze prace.
— Poznałeś w 1999 roku Grzegorza Rosińskiego, mieszkającego w Szwajcarii jednego z najwybitniejszych europejskich twórców komiksu, autora — m. in. — "Thorgala"!
— Po obejrzeniu moich rysunków Grzegorz zaproponował mi współpracę przy kontynuacji swojej starej serii "La Croisiere Fantastique". Otrzymałem scenariusz i wykonałem kilka próbnych plansz. Projekt został złożony w wydawnictwie "Le Lombard" w Brukseli i czeka na decyzję. Miejmy nadzieję, pozytywną.
— Wystawy?!
— Nieco ich było. Brałem udział w ogólnopolskiej wystawie rysunku satyrycznego "Złoty Kaktus" w Sieradzu w 1989 roku. W 1995 i w 1996 roku moje prace były wystawiane w czasie łódzkich konwentów twórców komiksu. W 1996 roku ponadto me komiksy znalazły się na wystawie "Komiks Polski" w Bielsku Białej. Brałem też udział w ogólnopolskiej wystawie "Współczesny Komiks Polski. 1991 — 1998", która była prezentowana w Toruniu, Bydgoszczy, Warszawie, Łodzi, Krakowie, Rzeszowie, Mielcu, Bielsku Białej i w kilku innych miastach. Kilka moich prac znalazło się również w styczniu 2000 roku na wystawie autorów polskich komiksów w "Galerie de Trois Notre Dame" w ramach XXVII Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angouleme we Francji. Skoro zaś była mowa o Mielcu, wspomnę, że miałem tu swoją wystawę indywidualną w klubie "Tip-top" na początku lat dziewięćdziesiątych!
— Dziękuję za rozmowę!
• top •
Menu
» Strona główna» Informacje
» Tom I
» Tom II
» Do autora
» Jan Brożyna
» Jan Cichoń
» K. Gargas-Gąsiewska
» Urszula Kapuścińska
» Wojciech Kaszub
» Alicja Korzeniewska
» Maria Kozak-Ciemięga
» Krzysztof Krawiec
» Rafał Krużel
» Anna Kuźniar
» Maciej Mazur
» Stanisław Mityk
» Ryszard Mleczko
» Witold Oczoś
» Józef Piecuch
» Piotr Pszeniczny
» Lech B. Szczurka
» Adolf Talarek
» Małgorzata Wiech
» Maria Zapolska
